Smuteczki….

Dziś będzie post zupełnie inny niż wszystkie .Smuteczkowy. Czasem tak jest że nawet wyrzucenie pewnych rzeczy z siebie daje ukojenie duszy. Od początku.Jakiś czas temu teściowa mówiła mi o pracy w eko grzecznie odmówiłam bo wiadomo gdzie ja i praca w sklepie, jeszcze jak by to była tylko na kasie to ok ale gdzie ja miałabym wyładowywać towar. No więc minął jakiś tydzień czy dwa i wczoraj znów przylazła i znów swoje że dalej ta praca jest i że gadała z dziewczynami że wcale nie jest ciężko( jasne) więc mój zaczął jej tłumaczyć że aktualnie nic z tego bo mam chorą nogę która puchnie, więc ona z tekstem to jak to ile to będzie trwało no i w tym momencie mnie ruszyło. Niestety zrobiła się mega wielka awantura. Zaczęłam jej gadać że jakim prawem wtrąca się w moje życie, że to moja sprawa i jak noga się wyleczy to będę coś robić więc ta wariatka zaczęła mnie wyzywać od psychicznych od idiotek itp itd. Ja nie przebierałam w słowach no bo ile można znieść !!! W którymś momencie miałam dość i kazałam jej się wynosić i chyba nie pamiętam iść do diabła. Płakałam jak bóbr :( Wiecie co jest w tym wszystkim najgorsze? Że aby mieć coś swojego trzeba mieć naprawdę fortunę, ale powiem wam szczerze że będziemy coś myśleć bo ja tego nie wytrzymam. Wszystko co robię jest złe ja według niej do niczego się nie nadaje jestem złem najgorszym. A przecież ani nie pale ani nie chlam ani nie chodzę na żadne imprezy dbam o dom o mężczyznę nawet wokół domu porobię pokoszę trawnik . Ale ta wariatka tego nie docenia. Ona potrafi dziennie pięć razy dom posprzątać według mnie to jest choroba. Mój stwierdził że matka po prostu szukała zaczepki, wydaje jej się że ja będę robiła to co ona chce i pójdę do pracy takiej jaką ona mi wskaże . Niedoczekanie. Jest mi przykro i bardzo źle na duszy bo to jest zła sytuacja i nie wiem co zrobić. Mój też widzę że jest zgaszony bo był za mną i tez się wkurzył, ma dość matki, zresztą co to za matka która niszczy szczecie własnego syna!!! Ona nie ma prawa wtrącać się w nasze życie nie ma bo to nasze życie i to my robimy co chcemy . Ona ma obsesje na punkcie porządków, przecież jak my wyjeżdżamy ona przychodzi sprawdzać nasze porządki!!! Przecież to chore, mi morze koń nasrać na środku pokoju a ją gówno to powinno obchodzić!!! Ja tego nie słyszałam ale podobno wczoraj stwierdziła że jeśli chcemy tu mieszkać to ma być porządek i ja mam iść do pracy. Wiecie co może mnie pocałować głęboko w dupę. Teraz czekam na wieści bo będę chciała znów pojechać na kontrolę do lekarza. Ale przecież taki uraz wymaga trochę czasu. Mi też jest źle bo chciałabym mieć jakąś fajna pracę ale na pewno nie zapieprzać w sklepie jak głupia i dostawać marny grosz, jednak jakieś ambicje też mam.

Musiałam to z siebie wyrzucić nie wiem co będzie dalej mam nadzieję że sytuacja się wyjaśni i będziemy mogli wynieść się stąd raz a na zawsze. Z drugiej strony cały ten dom stoi pusty więc o co tej babie chodzi komu te majątki ona chce dawać. Przecież ma jedynego syna więc powinna nieba mu uchylić i cieszyć się ze on jest szczęśliwy!! A ona niszczy wszystko co stanie na jej drodze.

Wiecie nawet nie mam ochoty na nic nawet na to żeby robić kosmetyki żeby cieszyć się pięknym dniem nic kompletnie. Oklapłam. Czekam z utęsknieniem na sobotę bo spędzimy ją razem i jedziemy na wycieczkę ciesze się.

I chyba to tyle . trzymajcie kciuki żebym znów miała chęci do wszystkiego i życia… I mam nadzieję że wreszcie szczęście się do nas uśmiechniecie, a ona odpowie za to co robi i zostanie zupełnie sama i wtedy będzie gorzkimi łzami płakać . Zresztą taką awanturę ona zrobiłam ju nie po raz pierwszypodobno-039039raz-na-dwa-smutki-jes

72 komentarzy


  1. Coś o tym wiem kochana, tylko, że mnie znowu narzeczony wygania do pracy ;p mam pracę ale zdalną on cały czas się czepia żebym wyszła do ludzi itp. a na swoje wiem jak ciężko uzbierać bo sami ciułamy żeby kupić jakieś mieszkankoo :) Buziaki i głowa do góry! <3

    Odpowiedz

    1. Jak CI się to udało z ta pracą zdalną też mi się marzy ale jak widać nie jest to wcale takie proste. Oj tak uzbieranie na dom lub mieszkanie jest tudne raczej na pewno zostaje tylko branie kredytu

      Odpowiedz

  2. Tak to już niestety jest, że niektóre osoby muszą się wtrącać, ale one chyba chcą w gruncie rzeczy dobrze, tylko, że wg nich dobrze to znaczy tak, jak one chcą :)
    Rozumiem, że mieszkacie z teściową na co dzień. Najlepszym rozwiązaniem byłaby pewnie wyprowadzka – łatwo powiedzieć. Ale niestety jak się mieszka u kogoś to trzeba się liczyć z jego zwyczajami, to tak ja jedziesz do innego państwa też musisz szanować ich obyczaje.
    Dlatego życzę własnych czterech nawet malutkich kątów to ogromna psychiczna ulga, a przede wszystkim dbajcie o to, aby te nieporozumienia nie wpłynęły na wasze relacje.
    Uściski i dużo dystansu.

    Odpowiedz

    1. Tak wiem że najlepsze wyjście to wyprowadzka dlatego będziemy o to włączyć. Bo w końcu chce żyć normalnie i być szanoiwana

      Odpowiedz

  3. Serdecznie współczuję tej sytuacji, bardzo mi przykro, że tak się stało. Ale czasem człowiek inaczej nie może, daje ponieść się emocjom. Szkoda nerwów…
    Mam nadzieję, że wszystko się wyjaśni. Pozdrawiam cieplutko :)

    Odpowiedz

  4. Beznadziejna sytuacja. Szczerze współczuję, bo wysłuchiwaanie takich obelg to nic przyjemnego. No i Ona nie powinna się wtrącać w Wasze życie – szkoda że tego nie Rozumie. Mam nadzieję, że szybko odzyskasz radość i chęci do robienia kosmetyków :-) Powodzenia i się nie daj :-)

    Odpowiedz

    1. Dokładnie w końcu niech zajmie się lepiej swoim życiem anie cudzym swoje spaprała to próbuje innym na głowę wchodzić

      Odpowiedz

  5. Kochana! Trzymam kciuki, abyś w końcu odetchnęła i zaczęła żyć po swojemu, nie przejmujac się tym co mówią inni. Bądź silna i nie daj się :) Pozdrawiam ciepło :*

    Odpowiedz

  6. Kochana nie przejmuj się, nie warto!
    Wiem że łatwo się mówi ale nie możesz targać sobie nerwów przez kogoś takiego. Nie pozwól sobie na to by ona wszystkie swoje złości i niepowodzenia odreagowywała na tobie. Gdybyś mieszkała bliżej to bym zabrała Cię na spacer abyś mogła odetchnąć. Mam nadzieję że sytuacja się poprawi. Pamiętaj to jest twoje życie i tylko ty masz prawo decydować co z nim robić. Życie jest zbyt krótkie aby przejmować się takimi rzeczami. Na twoim miejscu nie tłumaczyła się tej babie.. tylko prosto z mostu w czym ma problem i czemu zawsze na tobie „siada” że rodzina powinna się wspierać nie wchodzić sobie do gardła…
    Ściskam Cię mocno i całuje :* głowa do góry!

    Odpowiedz

    1. Masz rację nie mam wcale podstaw żeby się jej tłumaczyć zresztą co ją to obchodzi, w końcu to nie jest zadrapanie tylko bardzo poważny uraz i nie chce zostać kaleką

      Odpowiedz

  7. Pamiętaj, że po burzy zawsze wychodzi słońce :) Strasznie Ci współczuję, bo umęczyć się można… :( Trzymam kciuki za pracę…na pewno niedługo znajdziesz jakąś fajną :) :) :)

    Odpowiedz

    1. Ja w to cały czas wierzę i wiem że w końcu los się odwróci i zaświeci słońce i znajdę pracę taką która będzie mi odpowiadała

      Odpowiedz

  8. Teściowa z koszmaru… nic przyjemnego, powinna zrozumieć że masz teraz niesprawną nogę i wykładanie towaru, czyli ciężary nie wchodzą w grę :)

    Odpowiedz

  9. Nikt nie jest wart Twoich łez ;). Trafiła Ci się niestety teściowa z dowcipów, jakoś to przecierpisz i będzie wszystko dobrze. Najważniejsze, że nawet Twój mąż widzi, że coś jest nie tak, bo niektórzy synkowie potrafią w takich chwilach być za matką… Głowa do góry:)

    Odpowiedz

    1. On widzi że jest źle i ma też tego dość , niestety teściowa jak z horroru. Masz rację nie będę płakała przez nią nie warto szkoda psuć oczy:D

      Odpowiedz

  10. Też mieszkam blisko matki mojego Michała. Łatwo nie jest, ale pomaga zachowanie chłodniejszych relacji. Ja się też nie kłócę, to robi mój partner. Ona nie jest moją matką i nie zamierzam się wdawać w jakieś awantury. Co do pracy to załatw sobie ją sama. Nie będziesz musiała udawać wdzięcznej.

    Odpowiedz

    1. Mieszkanie blisko swojej teściowej która jest podłą gnidą to chyba najgorszy koszmar dla młodych chcących żyć jak ludzie a nie zwierzęta

      Odpowiedz

  11. niestety, ale w większości przypadków tak jest, że rodzice chcą żyć za własne dzieci.. :( tutaj niestety nic się nie poradzi, bo to nie jest do przetłumaczenia :(
    Współczuję, ale bądź silna!

    Odpowiedz

  12. O jejku, się porobiło. Ale powiem Ci, że to dobrze, bo teraz sprawa jest jasna. Ona Cię nie może zmuszać do niczego. Pójdziesz do pracy, jak wyzdrowiejesz i znajdziesz coś, co będziesz lubiła robić. ;) Praca w sklepie zawsze jest ciężka i niech nikt nie mówi, że jest łatwo, trzeba się nadźwigać i klienci też nie bywają ciągle tylko sympatyczni, potrafią się przyczepić, powiedzieć coś niemiłego, a w sklepach więcej niż 1500 zł nie płacą, z tych, które znam. Najlepiej by chyba było jakbyście się wyprowadzili…

    Odpowiedz

    1. Dokładnie wszyscy tak mówiła mi koleżanka która pracuje w dino odradzała prace w sklepie bo na bank sobie coś można uszkodzić. Cóż tej kobiecie sprawia frajdę wtrącanie się w cudze życie i robienie dzikich awantur dąży do tego żeby być sama i tak właśnie będzie

      Odpowiedz

      1. Może właśnie dlatego do sklepów stale potrzebują ludzi… Ech, współczuję Ci, ale tak jak mówisz, takim zachowaniem doprowadzi do tego, że zostanie sama. I wtedy, jak już będzie za późno zacznie żałować.

        Odpowiedz

  13. 11 lat mieszkała z nami babcia-taty mama, oj ,było ciężko. Jednak najlepiej jak się mieszka osobno…

    Odpowiedz

  14. Najlepiej wyprowadzić się daleko od rodziny i mieć wyjebane, niestety nie każdego stać na taką wygodę – ja mam mieszkanie niemalże przy mamie, więc czasami jej nienawidzę. A wtrącania się nienawidzę najbardziej na świecie – jest w moim top 10 hejtu ;) Twojej sytuacji nie oceniam, bo znam zdanie tylko jednej strony, a nie wierzę, by tą drugą stroną działała chęć uprzykrzenia życia. Tak to już jest, że ludzie widzą nasze szczęście inaczej niż my sami. Przetrwasz :)

    Odpowiedz

    1. Uwierz mi ona wszystkim lubi uprzykrzać życie i to właśnie nią kieruje ona mnie nie cierpi, zresztą wszystkim wkoło to robi taki typ baby. Tutaj gdzie ja teraz mieszkam była kuzynka z mężem wytrwali 7 lat spieprzyli gdzie pieprz rośnie bo nie dało się wytrzymać a ona pracowała ale to gnida zawsze coś znajdzie

      Odpowiedz

  15. Na wycieczce odpoczniesz Kochana. Dobrze, że ja nie mam jeszcze teściowej, ale moja przyszła też ma ciężki charakter i nigdy nie chciałabym mieszkać w domu mojego chłopaka. Przykro, że masz taką nieciekawą sytuację, może niedługo znajdziesz swoją wymarzoną pracę i wszystko się ułoży. Jednak na razie zdrowie najważniejsze. Dobrze, że mąż Cie wspiera. Trzymaj się :*

    Odpowiedz

  16. To są właśnie uroki wspólnego mieszkania. Może teściowa nie chce źle dla Was, ale w takiej sytuacji rozważyłabym jednak osobne mieszkanie. Każdy będzie mieszkał wg własnych zasad. Pozdrawiam i głowa do góry :)

    Odpowiedz

  17. Współczuję Ci. Nie przejmuj się, ta kobieta nie ma prawa mówić Ci co masz robić i jak masz żyć to Twoje życie i nikt go za Ciebie nie przeżyje :) Masz racje nie powinna się wtrącać.

    Odpowiedz

  18. Współczuję tej sytuacji, upierdliwa teściowa to najgorsze zło, dobrze, że masz oparcie w mężu :) Głowa do góry, razem poradzicie sobie z „mamusią”

    Odpowiedz

  19. przykro mi, ale obawiam się, że napiszę to, co już wiesz…nie ma innego wyjścia, trzeba się wyprowadzić, tym bardziej, że to kolejne jej takie zagranie…jedno z wielu innych

    Odpowiedz

  20. Smutno czyta się takie posty. Naprawdę chciałabym pomóc. Mogę jedynie powiedzieć, że nie warto marnować nerwów na taką kobietę. Dobrze, że mąż jest z Panią. Życzę zdrowia i spokoju!

    Odpowiedz

  21. Wiem coś o tym, naprawdę.
    Najlepiej się własnie wyżalić, a dusić wszystko w sobie.
    Może kiedyś dojdzie do kompromisu? A Ty wyzdrowiejesz, prace tez znajdziesz, a wszystko się ułoży. Wdech i wydech.

    Odpowiedz

  22. Wyrazy współczucia! Wyobraziłam sobie kobietę, która cały czas sprząta i przypomniałam sobie plakietkę z Empiku „Nudne kobiety mają nieskazitelnie czyste domy”. Nie wypada, żebyś taką kupiła i trudno się opancerzyć na rzeczywistość. Gdyby udało Ci się namówić męża na przeprowadzkę, to byłoby pewno najlepiej. Koszty kosztami, ale te codzienne frustracje też kosztują dużo nerwów i odbijają się na zdrowiu. Trzymaj się!

    Odpowiedz

  23. Wystarczy jedna toksyczna osoba i zatruwa życie wszystkim, którzy ją otaczają :/ Nasz młodsza siostra nie dawno była na spotkaniu z potencjalnymi teściami… strasznie się zraziła gdy matka chłopaka nawet nie odpowiedziała jej „dzień dobry”. Eh…

    Odpowiedz

    1. To prawda i potrafi niszczyć wszystko na swojej drodze. Eh to okropnie widać ich relacje nie wróżą zbyt dobrze koszmar

      Odpowiedz

      1. Przypomniała nam się taka sytuacja, którą opowiadała nasza ciocia będąc w podobnych relacjach z teściową. Ciocia twierdzi, że najbardziej pomogło gdy jej powiedziała, że ma uważać bo na starość to ona będzie się opiekować nią i może zgotować jej takie same piekło jakie teściowa robi jej teraz :P Kobieta też miała tylko jednego syna i naprawdę uświadomiła sobie, że starość się zbliża, syn jej za dużo nie pomorze więc tylko synowa będzie się nią opiekować :P Uspokoiła się nieco ;)

        Odpowiedz

        1. No cóż moja teściowa kiedyś w rozmowie stwierdziła że ona pomocy potrzebować nie będzie ah spoko więc niech radzi sobie sama

          Odpowiedz

  24. Dobrze jest wyrzucić z siebie smuteczki, które tłamszą od środka. Głowa do góry, trzeba myśleć pozytywnie, a wszystko jakoś się ułoży! Powodzenia!

    Odpowiedz

  25. Niektóre teściowe niestety takie są. Dlatego… zbierajcie na swoje i cieszcie się wolnością ;)
    A tymczasem życzę wytrwałości i cierpliwości :*

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>